Fishipedia » Relacje z wypraw wędkarskich » Wielki Piątek na Iskrze

 
 

Miałem już raz okazję łowić na Iskrze rok temu. Nie widziałem żadnych opinii na temat tej jednostki i jej załogi, więc skusiłem się napisać kilka słów.


  1. Jednostka średniej wielkości, duży plus za sporą ilość miejsca pod pokładem (przydaje się w razie ulewy), nie należy do najstabilniejszych.
  2. Szyper lubi pociągnąć z butelki, ale załoga ogólnie ok, poza tym, że mogliby poświęci trochę uwagi początkującym amatorom połowów dorszy.
  3. Napływaliśmy na odległe łowiska (głębokość ~45-50m) zazwyczaj na przemian to na lewą, to na prawą burtę, więc nie było poszkodowanych wędkarzy.
  4. Nie pływaliśmy, żeby tylko odbębnić 8h i wrócić do portu, widać było, że szyper szuka ryby.
  5. Rejs miał trwać 8h, przedłużył się do 12h a dopłaciliśmy za 2 ponadplanowe godziny.
  6. Strawa przyzwoita a i na kawę/herbatę można było liczyć bez większych ograniczeń.
  7. Załoga patroszy ryby na miejscu bez dopominania się o to, wiedzą co mają robić.
  8. Efekty nie były rewelacyjne, większość wędkarzy wyciągła po kilka bolków, ale i na innych jednostkach nie było lepiej (chybiony dzień).

Moja ogólna ocena za zeszłoroczny rejs 4/5. Oby w tym roku utrzymali swój poziom...

A w tym roku....

Pierwsza ósemka (8.5 kg) na drugiej wyprawie
Pierwsza ósemka (8.5 kg) na drugiej wyprawie

Iskra utrzymała swój dotychczasowy poziom, mało tego jestem mile zaskoczony, bo za 10h rejs policzyli jak za 8h - bo na taki była wcześniej umowa :D

Wrażenia...

Początek nie zapowiadał się obiecująco, na morzu flauta, tafla płaska jak na jeziorze... 1.5h płynęliśmy na pierwsze łowisko, po 5min szyper stwierdził, że nie ma sensu i płyniemy na głęboką wodę. Minęło kolejne 45 min pływania zakolami, Kapitan szuka ryby niczym nawiedzony, patrzymy na odczyt - pierwsza duża ławica, pilkery w dół i wyciągamy po kilka bolków. Wędkarze narzekają, że są zaczepy (potracili kilka pilkerów, moja żona jednego też utopiła), więc napłynęliśmy od innej strony - koniec brań. Płyniemy dalej. I tak mijają kolejne godziny, bolki, bolki, ktoś złapał coś trochę większego (3.5 kg), zahaczył się nawet jeden morświn - wrócił oczywiście do wody. Inne kutry chyba nie miały szczęścia, bo jak tylko Szyper pochwalił się w eterze, że na Iskrze ciągną ryby, po chwili dopłynęły do nas 3 jednostki i napłynęły na łowiska tuż koło nas... Przykre, okazało się, że nasza jednostka jak jedna z niewielu "szukała ryby" a inni tylko za nami pływali. Szacunek za to dla naszego szypra! Koło 12.00 Dorsze przestały brać, nić się nie dzieje, żeby chociaż jakiś dryf był a tu nic.

Rękę mam już obolałą, macham nią od niechcenia, a tu nagle opór - zacinam, jest! Chwila niepewności, czyżby zaczep? Nie... wygięła mi się wędka jak nigdy, patrzyłem z przerażeniem, co ryba z nią robiła. Po 15 min. walki ukazał się On - największy Dorsz naszej wyprawy - 8.5 kg (na zdjęciu). Coś pięknego! Za rok na pewno zawitam na Iskrze.

Relację przygotował GaD6.

Fishipedia
O wędkarstwie morskim Relacje z wypraw wędkarskich
Partnerzy: